Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

November 14 2014

glaudetrelkovsky
5369 07ac 500

September 22 2014

glaudetrelkovsky
Michał młodość swoją dawno zostawił za sobą, od lat wielu na emeryturze, a miesięcy temu kilka pochować musiał swoją małżonkę. Kochał ją niewątpliwie i strata osoby tak bliskiej sprawiła mu ból który w słowach wydaje się być nie do opisania. Z żalu i goryczy przepełniających jego serce na długie dni a nawet tygodnie zamykał się w domu nie wychodząc z niego niemalże nigdy. Rzadko, bardzo rzadko zdarzało się zobaczyć go na spacerze w parku, gdzie niegdyś często z małżonką swoją lubił karmić kaczki. Siadał wtedy na ławce i godzinami wpatrywał się w zielonkawą i mętną wodę stawu. Myślami był daleko, nie odpowiadał na powitania - nie słyszał ich, nie odwzajemniał uśmiechów. Życie tliło się w nim jeszcze, lecz płomieniem tak delikatnym, że zdawać mogło się najdrobniejszy powiew wiatru mógł je przerwać brutalnie i nagle.
Dziwne jednak bywają koleje losu, a jak świat światem wiadomym jest, że są uczucia tak silne, że wskrzesić potrafią i trupy, o czym najlepiej przekonał się pewien kapitan wojsk Napoleońskich który tak mocno nienawidził był swojej żony, że gdy ta zmarła, z radości ściskał ją tak energicznie, że nieboszczce puls przywrócił, serce bić poczęło jeszcze przez chwilę - chwilę którą cudownie wskrzeszona wykorzystała wypowiadając ostatnie swe słowa: A śmieci wyrzuciłeś?
Wspominana historia może być legendą, lecz to co spotkało Michała, choć bajkę zdaje się przypominać jest najzupełniejszą prawdą i świadków dla jej potwierdzenia znaleźć nie trudno.
Razu pewnego, w słotny jesienny wieczór stary druh Michała zaprosił go do siebie na partię brydża licząc że w ten sposób przyjaciela swego z marazmu wyprowadzi i tchnie w niego choć odrobinę radości której deficyt aż nazbyt był widoczny. Po długich namowach Michał, choć z dużą niechęcią, ubrał ciepłe palto i z niechętną miną ruszył do mieszkania wspomnianego przyjaciela. Zadzwonił do drzwi. Odczekał dłuższą chwile i już miał obrócić się i odejść, gdy w ciszy rozległ się skrzyp otwieranego zamka. W drzwiach stał slicznych chłopiec harmonijnej budowy ciała i obliczu tak delikatnym, że Michał wzroku od obrazu tego oderwać nie mógł, a serce poczęło bić mu mocniej i szybciej. "Jak masz na imię?" - zapytał drżącym głosem. "Gilbert, proszę Pana. Dziadek oczekuje Pana w salonie" - anielskim głosem odpowiedziało dziecko. Stali tak w milczeniu patrząc na siebie i by przerwać cieszę którą nazwanie "niezręczną" byłoby eufemizmem wręcz nie na miejscu. Michał zapytał: "Chcesz cukierka? Mam w kieszeni".
Nikt nie wie co wydarzyło się w późniejszym czasie, gdy drzwi zamknęły się za nimi. Jedni mówią, że noc ta przyniosła tyleż dobra co i nieszczęścia. Zakochany starzec i Gilbert ponoć zamordowali staroświeckiego i niechętnego ich namiętności dziadka, a w godzin kilka później uciekli z kraju w idylliczną podróż. Inni mówią, że żyją wszyscy jeszcze, dziadek, chłopiec i Michał - w szczęściu, miłości i trójkącie, lecz z dala od ojczystego kraju. Kiedyś może prawda wyjdzie na jaw, lecz ważniejsza od prawdy jest miłość, a tę bez wątpienia znalazł Michał i sens jego życia powrócił na nowo, głębszy i silniejszy jeszcze niż niegdyś. Świadczą o tym liczne listy które z zagranicy przychodzą do dawnych jego znajomych, a na kopertach nieodmiennie od lat widnieje pieczęć 6 Oddziału Pocztowego w Amsterdamie.
glaudetrelkovsky
0926 5779
Reposted fromryba ryba viaBloodyYuki BloodyYuki

September 20 2014

glaudetrelkovsky
Kiedyś Cię chciałem, dzisiaj nie chcę
A nawet jak chcę, to nie powiem
A to co powiem to nieprawda
A prawdy nigdy się nie dowiesz

Kiedyś nie chciałem, teraz pragnę
Lecz czego pragnę Ci nie powiem
Powiem CI za to, że Cię nie ma
Już w mojej głowie

A jeśli jeszcze gdzieś tam jesteś
To jesteś, ale już na krótko
Ledwie się tlisz, a jeśli płoniesz
To zgaśniesz jutro

Kiedyś Cię chciałem, dzisiaj nie chcę
A nawet jak chcę, to nie powiem
A to co powiem to nieprawda
A prawdy nigdy się nie dowiesz
Reposted byBloodyYuki BloodyYuki
glaudetrelkovsky
(...)
I wszech porażająca nas wszystkich pogarda władzy
Od dyktatury aż po demokrację
Która nas kałamarzy ma za mniej niż zero
Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic
Czy czerwona czy biała jestem dla niej śmieciem
Kurwa pod każdą władzą czuję się jak kundel
Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku
Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą

A przecież stanowimy sól ziemi, tej ziemi
Mimo, że nie jesteśmy prymitywną siłą
Dyktaturami zawsze wstrząsają poeci
Wtedy nas potrzebują zrozpaczone masy
Które nie widzą dalej niż kawał kiełbasy

Marek Koterski

September 11 2014

glaudetrelkovsky
Alienacyjna Aliteracja
Każdy Twój ruch to sama gracja

A permisywna pedofilia
Że zawsze pachniesz niczym lilia
glaudetrelkovsky

Mogłabyś chociaż nie umierać...

Mogłabyś chociaż nie umierać
Gdy zima, zamieć i śnieg pada
Mogłabyś chociaż nie umierać
To moja rada

Mogłabyś chociaż nie umierać
Gdy wiosna, wkoło kwiaty kwitną
Mogłabyś chociaż nie umierać
Tak szybko znikną

Mogłabyś chociaż nie umierać
Gdy słońce na niebie bezchmurnym
Mogłabyś chociaż nie umierać
To pomysł durny

Mogłabyś chociaż nie umierać
Gdy jesień przyszła a z nią deszcze
Mogłabyś chociaż nie umierać
Nie teraz jeszcze

A kiedy umrzesz to idź sobie
I z dala trzymaj się ode mnie
Bo to ty we mnie, nie ja w Tobie
Serce Ci pęknie
 
Mogę Cię prosić w tejże dobie
I wszystko zrobisz, lecz odwrotnie
Nie ma już miejsca w moim grobie
A wolę leżeć tu samotnie

Czemuś umarła moja droga
Wszak miło było nam bez siebie
Nadzieja jednak w rękach Boga
Że gdy ja w Piekle to ty w Niebie

September 08 2014

glaudetrelkovsky

H.B.mus V (for Vendetta) 10.09 prematurement

Na twardej pryczy w wysokiej wieży
Na ziarnku grochu księżniczka leży
Gdy ja podjeżdżam do owej wieży
W uśmiechu do mnie siekacze szczerzy
Lecz ja umykam niczym pacholę
I w duszy myślę, że wolę Violę

Z Jackiem żeglowałbym na Tortugę
Morskie wyprawy wszakże ja lubię
Na dzikich preriach Daltonów szukał
Tam nie ma szybszych od Lucky Luke'a
Lecz czymże dla mnie moi idole
Gdy wiem z pewnością, że wolę Violę

Markotny siedzę noce i ranki
Na świat spoglądam lecz zza firanki
Poranki, zmierzchy, gwieździste noce
A serce w piersi mi się łomoce
I wzdycham widząc swoją niedolę
Ale wiem jedno, że Violę wolę

Gdy pięknych bogiń cała gromada
Na cnotę moją nocą napada
Twardo opieram się ich zalotom
Ale nie jestem wszakże idiotą
Bo myślę sobie: ja to p.......
I wiem po prostu że volę Wiolę
Reposted byBloodyYuki BloodyYuki

August 18 2014

glaudetrelkovsky
5539 241c
Reposted fromableza ableza viaBloodyYuki BloodyYuki

August 16 2014

glaudetrelkovsky

Po kilku komplementach

Ten Glaude jest twórczy i oryginalny
Artysta z niego, lecz nie nachalny
Przystojny, mądry i błyskotliwy
Do tego skromny - prawie wstydliwy
Pewnie on sika samą Ambrozją
Na jego sikach lilije wzrosną
A talent z niego kapie jak z rynny
Całować stopy jego powinny
Wszystkie stworzenia na świecie całym
Bo Glaude Trelkovsky jest doskonały
Kiedy się spoci pachnie fiołkami
To istny anioł nad aniołami
I jakie zgrabne on ma pośladki
Jaki on lśniący, czysty i gładki
A kiedy chrapie to jakby śpiewa
Męski jak Adam, piękny jak Ewa

August 15 2014

glaudetrelkovsky
Wieczorną porą w zimnej kostnicy
Martwa kobieta w afekcie
Bladymi usty, przy blasku świecy
Zmarłemu w ucho tak szepcze:

To ostatnie moje chwile
Dzisiaj drugim życiem żyje
Ty najdroższy mój kochanku
bierz mnie, proszę bez ustanku
I daj nam szaleństwa chwile
Nim piach w grobie nas pokryje
I nim domkną trumien wieka
Patrz, jak szybko czas ucieka...
Wszak nie będziesz miał radości
Z wybielonych moich kości
A ja też nie będę chciała
Dawać Ci zgniłego ciała
Weź mnie w zimne swe ramiona
I z rozkoszy niechże... skonam

W zimnej kostnicy
Wieczorną porą
Leżą dwa trupy
I się .......ą

August 14 2014

glaudetrelkovsky

Niewinna Makabreska

Spadają w rów
Trupy bez głów
I leży w rowie
Trupów tych mrowie

W około pachnie zaś kwiatów łąka
I śpiewa słowik, motyl się błąka

Spadają w rów
Trupy bez głów
I leży w rowie
Trupów tych mrowie

A w koło niesie się zapach kwiatów
Sarna przebiega wśród polnych maków

Spadają w rów
Trupy bez głów
I leży w rowie
Trupów tych morwie

Gdy z dala wielu woń kwiatów mami
I świeci słońce z za górskiej grani...

Spadają w rów
Trupy bez głów
I leży w rowie
Trupów tych mrowie

 

I żaden z nich już nie szepnie słowa
Niezbędna bywa niekiedy głowa
glaudetrelkovsky
Z wolna zapada nad miastem mrok
Ja w ciemne miasto kieruję krok
A w ciemnym mieście sokoli wzrok
Dostrzeże obiekt do skoku w bok

W tym mieście ciemnych ulic jest w bród
By przejść je wszystkie przyspieszam chód
Ominąć g***a - daremny trud
Ciągnie się za mną fekaliów smród

Żadna już panna nie spojrzy na mnie
Gdy cuchnę niczym zawartość w szambie

August 13 2014

glaudetrelkovsky
Czasami cienie przed mym oknem
Samotnie suną pośród mgły
I idą razem, lecz samotne
Ukradkiem ocierając łzy

Łzy te skapują na równiny
Z łez tych wyrosną kwiaty róż
A cienie idą bez przyczyny
W deszczu i nawałnicach burz

Wpatrzone w błyski rzędy twarzy
Wystygłe oczy żądne krwii...
Mówiła mama wiele razy:
"Synku, nie bierz już LSD"
glaudetrelkovsky

Do niepokornej Ukochanej

Chodź do mnie luba
Ja jeszcze młody
I siłę mam i zapały
Rozsądek każe czekać na Ciebie
Choć inne ze mną by chciały
Inne by chciały i bardzo proszą
bym raczył względy mieć dla niech
Ja jednak Ciągle czekam na Ciebie
nie szczędząc Ci pochlebstw tanich
Słówka słówkami, choć bardzo czułe
Lecz wolę przemawiać czynem
Uczynię przeto Ci - moja Pani
Zaszczyt co będzie mym synem
glaudetrelkovsky

Erotyk

Po pierwsze azaliż
Ponadto aczkolwiek
Weź mnie jakkolwiek

August 12 2014

glaudetrelkovsky
glaudetrelkovsky
Cóż nóż wzdłuż przeciąż zdoła?
Kto wie, niech powie, a zgoła,
dokoła świszczących słów szelest
zimnych jak szczyt Mount Everest,
za oknem zima, zmarznięta dusza
dziś już nikogo to nie porusza,
serce zaklęte na postać głazu,
że mam to w .... powiem od razu.
Nadchodzi wiosna, ptaki ćwierkają,
gdy wyjdę na dwór to mnie .....ą.
Reposted byBloodyYuki BloodyYuki
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl